szpitalnego. - Powinien z tym od razu do mnie przyjść - warknął Huff. - Jeszcze wczorajszej nocy, zamiast czekać do dzisiejszego poranka. To moja fabryka, firmowana moim nazwiskiem. Wolałbyś, żebym przeczytał o tym w gazecie albo usłyszał w popołudniowych wiadomościach? Powinienem się dowiedzieć i Beck na szczęście to rozumie. Chris zauważył, że gdy Huff wygłaszał tyradę na temat wypadku Paulika, Beck milczał. Chociaż to jemu przypadło w udziale przekazanie złych wiadomości, Huff nie zamierzał zabijać posłańca. Wręcz przeciwnie, zdawało się, że Beck zyskał jeszcze aprobatę i zaufanie, co nieco zirytowało Chrisa. - Rachunki za leczenie Paulika będą ogromne - ciągnął Huff. - Przez to wszystko pójdzie w górę stawka ubezpieczeniowa dla wszystkich pracowników. - Pani Paulik może nie będzie żądała odszkodowania - rzekł Beck. - Oświadczyła mi, że nie zamierza. Huff wyrzucił z siebie stek przekleństw. Wiedział, co oznaczała dla Hoyle Enterprises decyzja Alicii Paulik o niewypełnieniu formularza ubezpieczeniowego. Chris też zdawał sobie z tego sprawę. - Dlaczego nie powiedziałeś mi o tym wczoraj wieczorem? - spytał zaskoczony. - Nie pytałeś. - Nie musiałem pytać. Denerwuje mnie twoje nagłe przeoczenie. - Obaj byliśmy wyczerpani, Chris. To był okropny dzień. Nie czułem się na siłach deliberować jeszcze i o tym. - Uważasz, że zamierza nas pozwać, Beck? - przerwał ich kłótnię Huff. - Tak twierdziła wczoraj, ale może dziś zmieniła zdanie. Przynajmniej taką mam nadzieję, - Jeżeli pójdzie do sądu, jak myślisz, ile to nas będzie kosztować? - Jest zbyt wcześnie na prognozy. Nasi księgowi nie mogą oszacować kosztów leczenia Billy'ego, dopóki nie skonsultują się z lekarzami i szpitalem, a przecież jeszcze nie wiemy, jak się zakończy ta historia. Billy'ego czeka długa rekonwalescencja. Będzie potrzebował również rehabilitacji i sztucznej ręki. - Przecież nie musimy mu kupować protezy od Rolls-Royce'a, prawda? - spytał Chris. - Może coś bardziej na poziomie Forda? - Jego udawana beztroska nie wywołała zamierzonego efektu. Wyglądało na to, że wszyscy stracili chwilowo poczucie humoru. - Poza samymi kosztami leczenia pani Paulik może zażądać rekompensaty za to, czego nie da się wycenić - ból sprawiony rodzinie, cierpienie jej męża. Z powodu okaleczenia Billy straci możliwość zarabiania. Obawiam się, że pani Paulik planuje uderzyć w nas ze wszystkich możliwych stron i odszkodowanie, jakiego zażąda, będzie opiewało na astronomiczną sumę. - Ile może kosztować wyciszenie tej sprawy? - zapytał Huff. - To również będzie drogie. Pani Paulik przysięgła rozgłosić tę sprawę na cały świat. - Jezu, masz dzisiaj same dobre wiadomości - zauważył Chris. - Huff pytał - odciął się Beck. - Nie musiałeś opowiadać mu o wszystkim od razu. - Właśnie, że musiał - warknął Huff. - Nie mogę rozwiązać problemu, jeśli znam tylko połowę szczegółów. Chris zauważył, że policzki Huffa spurpurowiały. Zaniepokojony, że ojcu mogło skoczyć ciśnienie, spojrzał na monitory stojące u wezgłowia łóżka. - Myślę, że wszyscy reagujemy zbyt przesadnie - rzekł, próbując uspokoić nieco Huffa. - Obawiamy się czegoś, co prawdopodobnie nigdy nie nastąpi. Uspokójmy się i pomyślmy, zanim

pryszcz czy – uchowaj Boże – zwisający z nosa sopel. Ale nie, powierzchowność pana
zardzewiałym żelastwem. Ogólnie biorąc, w pierwszej chwili sytuacja specjalnie się nie
Czy możliwość wystawiania przez Ukraińców swojej reprezentacji do Parlamentu Europejskiego oraz miliony euro unijnych dotacji płynących na przeróżne projekty, niekoniecznie sprzyjające rozwojowi gospodarczemu, zrekompensują zwykłym ludziom koszta jakie ci będą musieli ponieść z tytułu członkostwa w „ekskluzywnej Europie”?
tylko udaje, że nie jest zbiorową kopulacją.
Bywało – budzę się w nocy, ona nie śpi. Podpiera się łokciem i patrzy na mnie swoimi
– Przyjemnego lotu – pożegnała go chłodno.
Gruszczyński, ale Ziobro ani myśli się uspokoić.
znowu zaczyna swoje. Tyle że tym razem uczepił się policjantki Conner. – Wzrok oficera
Prychnęła, instynktownie zamrugała powiekami. W zdrowe oko, którym jeszcze
Doktor Korowin przyjrzał się minie pacjenta i rzucił się ku niemu.
tylko olbrzym, który z głuchym rykiem obrócił się i rzucił pocisk w niespodziewanego
– Chodziłam na zajęcia z samokontroli – wyznała po chwili wahania.
Co robisz w małym domku przy quai du
Strasburga donosi o gorącym przyjęciu,

właściwie pożegnał się, bo ułożył z łańcuchów napis: "Przepraszam. Wybacz..." Żałuję. że mnie opuścił, bo nie

Śmiercionośny ołów trafił prosto w serce, rozrywając je na kawałki, wszystko więc
CONNER: Jaki mamy dzisiaj dzień, Danny?
– Dobrze. Świetnie. Też cię kocham. A teraz daj mi z powrotem mamusię. Odezwała się

a ty? Dość osobliwą odbywasz

- Zdobyła się na uśmiech, choć w rzeczywistości nadal zbierało się jej na płacz. - A teraz idę zająć się drzewami.
- Skoro jutro wyjeżdżasz, a Henry chce pobyć z tobą, to do rana ty się nim zaopiekujesz. Ja potrzebuję się wyspać. Pani Burchett, proszę na słówko - Chwyciła ochmistrzynię
- A nie spróbujesz mnie znowu uderzyć?

Kto wie, czy Władimir Putin nie liczy właśnie na taki rozwój wydarzeń, na to, że za jakiś czas Ukraińcy sami zwrócą się do Rosji z prośbą o pomoc. Żeby realizacji takiego scenariusza zapobiec, nowy ukraiński rząd, zamiast marnować czas i energię na dostosowywanie kraju do unijnych standardów i roztaczać przed Ukraińcami iluzję bajecznego życia w Unii Europejskiej, powinien raczej przejąć po poprzedniej ekipie główne założenia „nowej konstytucji podatkowej” i czym prędzej wprowadzić je w życie.

- To pan jej nie zna?! Nie wie pan, kogo pan zatrudnił do opieki nad Henrym?
- Pewnie Danny nie chciał jej o tym mówić. Liczył na to, że zaaprobujemy ich związek. Beck, mój brat przeszedł pranie mózgu. Zaczął się za nas modlić. Uwierzysz w to? Padł na kolana przed fotelem Huffa i zaczął na głos prosić Boga o nasze zbawienie. Przez dobre dziesięć minut nadawał, jak to powinniśmy zmyć z siebie grzechy i nieprawość. Myślałem, że Huff dostanie zawału. Serce Becka rozpoczęło szaloną galopadę. - Danny chciał powiedzieć księdzu, co stało się z Iversonem, prawda? - spytał. - Słucham? - To była przeszkoda, przyczyna psychicznej udręki Danny'ego. Nie mógł poślubić kobiety, którą kochał, dopóki nie oczyścił swojego sumienia i nie wyspowiadał się ze swego grzechu przeciwko Gene'owi Iversonowi. Tyle tylko, że nie mógł tego zrobić bez wskazania palcem na ciebie i Huffa. Danny wiedział, że Huff zabił Iversona i... - Huff nie zrobił niczego takiego - Chris wstał i nalał sobie kolejną whisky. - Jak tak dalej pójdzie, zdążę się upić przed lunchem, chociaż, jakie to ma znaczenie - wskazał na rząd okien. - Dziś i tak nie pracujemy. Usiadł i spojrzał na Becka, który wpatrywał się w niego bez słowa. Chris uśmiechnął się lekko. - Nie możesz się doczekać, żeby to usłyszeć, prawda? W porządku, powiem ci. To był wy-pa-dek - ostatnie słowo wymówił, podkreślając sylaby. - Ty? Chris wzruszył ramionami. - Tamtej nocy wyszedłem z zebrania za Iversonem. Starłem się z nim na parkingu pracowniczym. Wziąłem ze sobą młotek, żeby bardziej go postraszyć. Miał trzymać gębę na kłódkę i nie robić problemów ze związkami zawodowymi. Idiota natarł na mnie jak byk, zmuszając do obrony. Chciałem się tylko bronić. Nie pamiętam, żebym uderzył go tak mocno, ale następną rzeczą, jaką zobaczyłem, był zakrwawiony młotek w mojej dłoni i dziura w jego głowie, wielkości półdolarówki. Cholera!, pomyślałem. Cholera jasna! Spanikowałem. Pobiegłem z powrotem do fabryki i sprowadziłem Huffa. Bałem się, że tymczasem ktoś natknie się na Iversona, ale akurat zaczęła się nowa zmiana, więc nikogo nie było na parkingu. Huff spokojnie ocenił sytuację. Uwierzył mi, że to była samoobrona. Powiedział, że nie potrzebujemy dochodzenia w tej sprawie. Najprostszym rozwiązaniem będzie ukryć ciało. Iverson powinien zniknąć. Bardzo mądra decyzja. Gdyby prokurator okręgowy zobaczył dziurę w jego czaszce, mógłby się upierać przy oskarżeniu. W każdym razie Huff powiedział mi, gdzie mam pochować ciało i jak to zrobić. Kazał Danny'emu, by mi pomógł, a przez ten czas razem z Rudym Harperem usunęli wszystkie ślady z parkingu i zadbali o samochód Iversona. Wiesz, teraz przyszło mi do głowy, że nigdy nie spytałem, co z nim zrobili. Hmm. - Gdzie go pochowałeś? - Jesteś moim prawnikiem, Beck - roześmiał się Chris. - Nie możesz wyjawić tego, co ci powiem. Ale jednak nie czuję się na tyle komfortowo, aby zwierzyć się z niektórych rzeczy. - Spojrzał na Becka z mieszaniną rozbawienia i rozdrażnienia. - Przestań tak na mnie patrzeć. Wcale nie chciałem go zabić, ale tak się złożyło i nic już nie mogło tego zmienić. Ja musiałem żyć dalej. Oczywiście, był jeszcze ten proces; bolesna rzecz, ale dobrze się skończyła. - Nigdy się nie obawiałeś, że poniesiesz odpowiedzialność, prawda, Chris? To po tym, jak przekonałeś się, że Huffowi udało się wywinąć od kary za zabicie Hallsera. - Hallsera? - Chris zmarszczył brwi, usiłując przypomnieć sobie, o kim mowa. - Byłem wtedy jeszcze dzieckiem. Ledwo to pamiętam. - Kłamiesz, Chris. Byłeś tam, widziałeś, co się stało i wywarło to na tobie ogromne wrażenie.
nie różą, lecz...